poniedziałek, 14 czerwca 2010

Smuda w 3d, Big Brother i Bauman

Ostatnio zacząłem się zastanawiać nad kilkoma kwestiami związanymi z odbywającymi się obecnie Mistrzostwami Świata w piłce nożnej(nie wiem, co ma być dużą literą, więc no excuses).
Po obejrzeniu kilku meczów, rzecz, która najbardziej rzuciła mi się w oczy to zupełnie nowatorski sposób filmowania. 32 kamery, które filmują sportowe zmagania wykorzystywane są przez realizatora w sposób zgoła niesportowy. Niesamowite zainteresowanie operatorów, genialne podejście do materiału wideo i realizacja niczym z najlepszych realizacji filmowych utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to linearna rozwoju sportu w najbliższych latach. Wszystkiemu przyświeca wszędobylska reklama Sony i jej telewizji trójwymiarowej. Zasadne więc staje się pytanie - jak będą wyglądać Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce i Ukrainie w 2012 roku? Czy nareszcie będziemy mogli zobaczyć "uroczą" mordę Franciszka Smudy w trójwymiarze?
Choć może wydaje się to być zbyt abstrakcyjne, bo jeżeli za mistrzostwami odpowiedzialna jest TVP, to mistrzostwa obejrzymy, gdy cała Europa zapłaci abonament za korzystanie z usług tych dobrodziejów, dzięki czemu mecze nie będą przerywane reklamami i szlachetna misja Telewizji Polskiej trwać będzie nadal ku Chwale Boskiej i Najświętszej Panienki.
Odchodząc jednak od sprawy polskiej zastanawiam się także nad rozwojem samego sportu. Bo jeżeli już teraz oglądając mecz bardziej popularyzowane są treści, które pokazują piękno, poświęcenie i wysiłek pojedynczego człowieka, to ile brakuje do stworzenia ze sportu czegoś, co polscy komentatorzy już dawno ochrzcili mianem "spektatklu piłkarskiego"? Czy ten "spektakl piłkarski" nie doprowadzi do spopularyzowania wizji tej dziedziny sportu jako amerykańskiego wrestlingu, gdzie rywalizacja poświęcona jest dbałości o widowiskowość? Czy może ta widowiskowość właśnie będzie miała ujście w nowatorskim sposobie filmowania? Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że montaż kamer jako Point of View zawodników to kwestia kilku lat, bo jaki sens w poświęcaniu czasu czemuś, co nie dość, że jest nudne (te mistrzostwa jak na razie obfitują w tego typu mecze) dla ludzi, którzy wolą poświęcić czas na hiperrealistyczne gry komputerowe, odwzorowujące wydarzenie sportowe a sama nieobliczalność rywalizacji i związany z tym brak widowiskowości jest minusem dla posiadającej wielomilionowej widowni telewizji. Większość reality show stopniowo podlega zmianom według sfabularyzowanego scenariusza i dlaczego ta sytuacja miałaby ominąć piłkę nożną jako jednego z elementów telewizyjnego terminarza? Sport mógłby również uniknąć problemów z ustawieniem wyników poprzez scenariusz, ulegając coraz większym presjom przez sam sposób filmowania widowiska i zdaje się, że to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz - sportowy Big Brother, który pozostaje pod kontrolą przypadku dopóty, dopóki montażyści i realizatorzy są w stanie zrobić z nudnego meczu widowisko, które widz gustujący w porywających pozycjach telewizyjnych będzie chciał oglądać.
Po przeczytaniu "Tożsamości" Zygmunta Baumana stwierdzam, że również sam pomysł organizacji Mistrzostw Świata narodów w dzisiejszych czasach jest pomysłem o tyle atrakcyjnym, co archaicznym, bo o ile kilkadziesiąt lat temu nie budziło to większego sprzeciwu, to dziś jest to przykładem żonglerki i iście "klubowego" walki o piłkarza i o jego kompletnie sztuczną przynależność narodową. Przykładów są setki o ile nie tysiące. Nie chodzi tu bynajmniej o jakąś formę nacjonalizmu, ale mistrzostwa świata stają się w znacznej mierze walką paszportów - kto zgarnie lepsze, ten wygrywa.