Nie jestem w 2020 roku już tak cyniczny jak w 2011 - jestem po prostu zniszczony. Głosuj na mnie: #TYLKA2020 Kandydat ludzi, którym nie jest wszystko jedno, ale są już zniszczeni.
Hello world. Mamy 2020 rok, wczoraj przypomniałem sobie, że kiedyś zacząłem pisać bloga (konkretnie w 2010), dziś była pierwsza tura wyborów prezydenckich (już wczoraj w sumie) - Andrzej Duda zwyciężył i to, co można o nim powiedzieć, to nic nie można o nim mówić, bo są kary za obrazę głowy państwa. (Tu mógłby być ten żart o oderwaniu głowy i nasikaniu do szyi),
Przez te dziesięć lat wydarzyło się tyle, że skrótowo i bezpiecznie można powiedzieć, że o ile w 2010 roku jakoś to dźwięczało z tyłu głowy jak niechciany kawałek, to teraz już na piątym biegu na full regulatorze, nie licząc zysków ani strat, okrążamy i zmierzamy do zagłady świata. A jeśli drugi widać brzeg, heroina to najlepszy lek. Wróć... Coś pojebałem z tym tekstem.
Będzie ta zagłada oparta na efektach owej rewolucji przemysłowej, z której skorzystaliśmy nad wyraz pochopnie, ale jej rozłożenie w czasie doprowadzi pewnie do tego, co znamy już z przeszłości: dalszego wyzysku najsłabszych, ostatecznej dewastacji ekosystemów, wzmożonej emigracji, nowych form dyktatury. Zawsze już będzie to lato, słońce będzie tak mocno świecić a później mocniej i mocniej. Cywilizacyjny collapse jak climax.
Gdyby coś miało jeszcze to uratować, to na pewno myśl o radykalnej jedności ludzi w obliczu zagrożenia. Może ta myśl rozwinęłaby się w coś więcej, ale obawiam się, że jesteśmy tym zmęczonym rockmanem, który w pokoju hotelowym czeka, aż jego słabe serce przestanie bić. I może nie ma po co bić już, bo nie ma w nim nic. A jak swoim przepalonym i przepitym głosem zacznie krzyczeć do słuchawki "I'm dying here", to Diane z recepcji nie zdąży wezwać karetki, bo scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić i jej po prostu nie ma.
Ulicami i parkiem pełnym covidów-19 na kiju, fanów liberalnej demokracji i ich przeciwników, szerzej mówiąc Polaków szliśmy z Mają patrząc na chłopca jadącego na hulajnodze i powiedziałem: "patrz, jaki zajebisty gruby chłopak" a ona, że też zwróciła na niego uwagę. I w sumie on nie ma żadnej puenty, ale był serio spoko mały grubasek, ale mówię to też bez szejmingu, co go jeszcze nie znano w 2010.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz