umarliśmy dla siebie. jesteśmy
jak duchy i przesuwamy po stole kartki pocztowe. przestawiamy
plany wywracamy do góry nogami teorie. znaczymy
obecność z braku innych znaczeń. dajemy znaki
przez obce osoby - media i poetów. śpiewamy
wersy cudzych piosenek na złość
istniejemy.
znaczące że tylko wierzący widzą duchy
więc będziemy nadal. ukrywać
się między słowami wierszy w muzyce
w twarzach innych ludzi w fikcyjnych postaciach. aż przestaniemy
dawać znaki
wiary
w ostatniej scenie skreślamy dedykację
umarliśmy dla siebie. jesteśmy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
z happy endem ;)
OdpowiedzUsuńwcale nie.
OdpowiedzUsuńjesteśmy.
OdpowiedzUsuńjuż niedługo.
OdpowiedzUsuń